sobota, 22 marca 2014

RECENZJA: "Nasze szczęśliwe czasy"



     


 #50
     autor: Gong Ji-young
tytuł: „Nasze szczęśliwe czasy”
wydawnictwo: Kwiaty Orientu
gatunek: powieści i opowiadania
data premiery: 12 lipca 2013r.
ilość stron: 314





I tak oto nastąpiła pięćdziesiąta recenzja! Przypadła na „Nasze szczęśliwe czasy”. Książka wpadła do mnie całkiem przypadkowo, bo przez spontanicznie wygrany konkurs. Szczerze mówiąc, na początku nie chciałam jej czytać, coś mnie w niej odpychało. Może była to niecodzienna okładka, na której widniał różaniec? Nie lubię książek o tematyce boga i religii, aż do czasu… kiedy przeczytałam właśnie tę powieść.
Yu-jeong jest trzydziestoparoletnią kobietą. Jakby się mogło wydawać – ma wszystko. Pochodzi z bogatej rodziny, jest piękną i bardzo utalentowaną kobietą, a do tego całkiem rozpoznawalną w swoim kraju. Niestety tak pięknie nie jest. Kobieta ma spore problemy, które miały początek w dalekiej przeszłości, kiedy jako nastolatka została zgwałcona. Próbowała kilka razy popełnić samobójstwo, lecz za każdym razem jej się nie udawało. Za trzecim razem z pomocą przyszła jej ciotka Monika, która jest zakonnicą. Postanawia sprawić jej swojego rodzaju terapię i zabiera do więzienia. Tam obie poznają najgroźniejszego z więźniów skazanego na karę śmierci – Yun-su. Po kilku spotkaniach maska spada z twarzy kobiety oraz mężczyzny. Pojawia się uczucie…
Czy Yu-jeong będzie w stanie powstrzymać wyrok sądu i pomóc Yun-su w prawdziwym życiu?

Gong Ji-young jest jedną z najbardziej znanych współczesnych pisarek koreańskich. Już na studiach zaczęła interesować się pisarstwem. Jako studentka w latach ’80, kiedy w Korei odbywały się liczne demonstracje przeciwko rządom, brała udział w protestach, które następnie opisała w swojej pierwszej książce „Poranek”. Wiele jej powieści porusza problemy kobiet oraz kwestie dyskryminacji niepełnosprawnych. Gong Ji-young jest laureatką wielu prestiżowych nagród. 


„Najważniejsze to umieć sobie z pewnych rzeczy zdawać sprawę. Jeśli istnieje różnica między „wiedzieć” a „zdawać sobie sprawę”, to polega ona na tym, że aby zdać sobie z czegoś sprawę, musisz najpierw poczuć ból.”

Książka ma bardzo ciekawą tematykę. W ogóle to, że zdarzenia mają miejsce w Korei jest interesujące. Dla Europejczyków jest to daleki kraj, o zupełnie innej kulturze. Dzięki powieści możemy nieco zagłębić się w obyczaje tam panujące i poznać kilka zasad, którymi kierują się tamtejsi ludzie. Przedstawia także imiona koreańskie, które bardzo różnią się od tych „typowych”, które dobrze są nam znane. Przede wszystkim przed oczy rzucają się stereotypy. Bo jeśli kobieta jest piękna, pochodzi z dobrego domu i oświadcza się jej bogaty prawnik, to może chcieć czegoś więcej? I tutaj pojawiają sie dobra materialne, których zwykły Koreańczyk nigdy nie widzi na oczy. Yu-jeong jest znienawidzona przez matką, bo podobno ma wszystko, czego dusza zapragnie. Nie bierze pod uwagę jej psychiki, która jest zupełnie zniszczona przez okrutne zdarzenie z przeszłości. Kobieta nie potrafi sobie na nowo ułożyć życia, nie jest w stanie nikomu zaufać. Takie konsekwencje są gwałtu, ale przede wszystkim tego, że jej rodzina nie umiała w odpowiedni sposób zareagować. W ten sposób czytelnik mógł poznać realia panujące w Korei (jak się domyślacie, to nie tylko tam). Ale jeszcze śmieszniejszym pytaniem jest, czy jeden z najgroźniejszych więźniów może żałować swojego czynu i zacząć kochać oraz modlić się za innych? Oczywiście, że może! Yun-su jest bardzo dobrym przykładem bohatera dynamicznego. W jego zachowaniu jak i toku myślenia zaszło wiele zmian, oczywiście pozytywnych.
Najciekawszą bohaterką jest siostra zakonna, znana jako „ciotka Monika”.  Kobieta ma ponad siedemdziesiąt lat, a wciąż jest niezwykle energiczną, dynamiczną i dobrą osobą. Kiedy trzeba pocieszyć – pocieszy, płakać – płacze, a okrzyczeć i prawić gatki moralne – także to robi. Moje serce podbiła od samego początku, kiedy zrobiła wielkie wejście w życie swojej bratanicy. Myślę, że sami to zauważycie podczas czytania „Naszych szczęśliwych czasów”.
Pięknie przedstawiony jest wątek miłosny. Mówią, że właśnie to uczucie potrafi znosić wszystkie cierpienia i omijać każdą z przeszkód. Yu-jeong i Yun-su także się o tym przekonali. Ich miłość kwitła z każdym cotygodniowym spotkaniem i pomimo, iż mieli dla siebie tylko kilka godzin, pokochali się. Mogłoby się wydawać niemożliwe, że ktoś pokocha więźnia, lub kobietę z kilkoma próbami samobójczymi. A jednak – to właśnie prawdziwa miłość. Ta para udowadnia ludziom to, że każdy z nas ma wady, ale także każdy na kogoś zasługuje. Nie trzeba także niewiadomo ile czasu by pokochać; wystarczy tylko kilka godzin w tygodniu…

„-Dopóki cię nie spotkałem, nie sądziłem, że kobieta z twojej klasy społecznej może cierpieć i chcieć umrzeć i że ta kobieta może żyć w innym miejscu tego samego świata, co ja. Nawet bogaci cierpią. Mimo wykształcenia możesz nadal nic nie wiedzieć.”

Przyszła pora powiedzieć o tym, czego najbardziej się obawiałam: religia. Autorka często o niej wspomina, nic dziwnego, przecież jedna z głównych bohaterek jest zakonnicą. Ale przyznam, że mówi o niej w ciekawy sposób, najczęściej podczas spotkań z Yu-sun. Katolik nie dowiedziałby się niczego nowego. Częste rozmowy z siostrą Moniką dają skutki: więzień coraz częściej zaczyna się modlić, wierzy w Boga, a jego tok myślenia i zachowanie diametralnie się zmieniają.
Dlaczego polecam książkę? Bo uczy! Przede wszystkim miłości, życia i totalnie obala utarte stereotypy. Dzięki niej spojrzycie trochę pod innym kątem na wiarę chrześcijańską. Dowiecie się wielu ciekawostek dotyczących Korei; zasad w niej panujących, kultury i wiele innych. Poznacie także życie codzienne ubogich ludzi i standard jaki tam panuje, a nieraz się wzruszycie. Nie przerażajcie się tytułem, jak ja, tylko bierzcie książkę w swoje ręce i czytajcie, czytajcie!



10/10

12 komentarzy:

  1. Zaskoczyłaś mnie tą pozycją. :)
    Pozytywnie oczywiście :)
    I chyba muszę ją przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę! Koniecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro tak bardzo zachęcasz:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się z tak pozytywnej opinii, ponieważ książkę już mam i tylko czeka na swoje przeczytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mówisz, że warto. hmm. Zapamiętam sobie tytuł. Na pewno kiedyś przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka jest mocna, naprawdę. Wysoka ocena, z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę(!) ją przeczytać. Zmieniłaś mi nieco plany, ale trudno :) Ta książka trafia na pierwszą pozycji mojej listy. Wspaniale ją opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Koniecznie muszę ją zdobyć! Po twojej recenzji mam na nią wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostałaś nominowana bo Liebster Blog Award.
    Wszystko znajdziesz na tym blogu http://black-world-of-book.blogspot.com/
    Zapraszam do zabawy :D

    OdpowiedzUsuń